Piątkowy program „Wieczór na żywo” przyniósł wyjątkowo gorącą debatę o polskiej polityce, bezpieczeństwie państwa oraz coraz bardziej napiętej walce między rządem Donalda Tuska a Prawem i Sprawiedliwością. Profesor Ewa Pietrzyk-Zieniewicz w ostrych słowach komentowała zarówno działania opozycji, jak i błędy obecnej władzy, a wiele jej wypowiedzi już wywołuje ogromne emocje w mediach społecznościowych.

Jednym z głównych tematów była decyzja Donalda Trumpa dotycząca dodatkowych amerykańskich żołnierzy w Polsce. Zdaniem prowadzących i gościni programu natychmiast rozpoczęła się polityczna wojna o to, kto może przypisać sobie sukces tej decyzji. PiS próbował przedstawiać sprawę jako efekt działań Karola Nawrockiego, podczas gdy rząd Donalda Tuska podkreślał znaczenie współpracy wszystkich instytucji państwa.
Profesor Pietrzyk-Zieniewicz nie ukrywała sceptycyzmu wobec narracji budowanej przez środowisko PiS. Zwróciła uwagę, że poza medialnymi deklaracjami i SMS-ami wysyłanymi do Donalda Trumpa nie przedstawiono konkretnych dowodów na kluczową rolę Nawrockiego w tej sprawie. Według niej bezpieczeństwo Polski nie powinno być traktowane jako narzędzie partyjnej propagandy.
W programie padły również mocne słowa dotyczące polityki informacyjnej obecnego rządu. Politolożka przyznała, że mimo własnych sympatii wobec obozu demokratycznego coraz trudniej jej bronić sposobu komunikacji władzy z obywatelami. Jej zdaniem rząd zbyt często skupia się na samozachwycie, zamiast odpowiadać na realne obawy społeczne.
Dużo miejsca poświęcono również najnowszym badaniom opinii publicznej. Choć część sondaży pokazuje wysokie deklarowane poparcie dla Koalicji Obywatelskiej, inne badania wskazują wyraźny spadek zadowolenia z rządu Donalda Tuska, pogarszające się oceny gospodarki oraz rosnące zmęczenie wyborców obecną sytuacją polityczną.

Pietrzyk-Zieniewicz ostrzegała, że takie tendencje mogą być bardzo niebezpieczne przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Według niej wyborów nie wygrywa się skrajnym elektoratem, lecz centrum politycznym, a właśnie o ten środek zaczyna dziś toczyć się najważniejsza walka.
W trakcie rozmowy pojawił się również temat referendum w Krakowie dotyczącego odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Profesor skrytykowała nawoływanie do bojkotu referendum i stwierdziła, że takie działania są sprzeczne z duchem demokracji. Jej zdaniem politycy powinni „stanąć do boju”, zamiast zachęcać obywateli do pozostania w domach.
Komentując sytuację w Krakowie, Pietrzyk-Zieniewicz zasugerowała również, że ewentualna porażka władz miasta mogłaby stać się symbolem szerszego kryzysu Koalicji Obywatelskiej. Według niej społeczne niezadowolenie może zacząć rozlewać się także na inne duże miasta i regiony kraju.
Wiele emocji wywołał także wątek rozliczeń obozu Zbigniewa Ziobry. W programie podkreślano, że działania prokuratury i ministra Waldemara Żurka są coraz bardziej widoczne, jednak zdaniem profesor wszystko dzieje się zbyt wolno. Ostrzegała, że przeciągające się procedury mogą zostać wykorzystane przez opozycję przeciwko rządowi.
Politolożka zwróciła uwagę, że przeciętny wyborca może zacząć zadawać proste pytanie: skoro dowody przeciwko ludziom Ziobry są tak mocne, dlaczego sprawy ciągną się miesiącami? Jej zdaniem brak szybkich rozstrzygnięć może osłabiać wiarygodność obecnej władzy.
W dalszej części programu rozmówcy wrócili do kwestii Węgier i zmian zachodzących wokół Viktora Orbána. Pojawiła się teza, że wieloletni mit „Budapesztu w Warszawie”, budowany przez Jarosława Kaczyńskiego, zaczyna się rozpadać. Szczególne znaczenie miały słowa nowego premiera Węgier Pétera Magyara, który wskazał Donalda Tuska jako naturalnego partnera politycznego.
Profesor Pietrzyk-Zieniewicz podchodziła jednak do tych deklaracji z dużą ostrożnością. Przypomniała, że polityka opiera się przede wszystkim na interesach, a nie emocjach czy ideologicznych deklaracjach. Według niej nowy węgierski lider będzie musiał mierzyć się z ogromnym wpływem ludzi związanych wcześniej z Orbánem.
W programie pojawił się również temat relacji Europy z Rosją po zakończeniu wojny w Ukrainie. Prowadzący zwrócił uwagę, że gdy podobne słowa wypowiadał Viktor Orbán, spotykał się z ostrą krytyką, natomiast dziś podobne opinie wypowiadane przez nowych polityków są przyjmowane znacznie łagodniej.
Pietrzyk-Zieniewicz wielokrotnie podkreślała, że współczesna polityka coraz bardziej przypomina brutalną walkę marketingową. Jej zdaniem zarówno rząd, jak i opozycja próbują przede wszystkim zarządzać emocjami wyborców, a nie prowadzić spokojną debatę o przyszłości państwa.

Na zakończenie programu profesor zaapelowała o większą refleksję i krytyczne myślenie po stronie obywateli. Podkreśliła, że demokracja wymaga aktywności, udziału w wyborach i referendach oraz świadomego oceniania polityków niezależnie od partyjnych sympatii. Jej słowa już wywołały szeroką dyskusję wśród widzów i mogą jeszcze długo odbijać się echem w polskiej debacie publicznej.