POZNAŃ — Polska dyskusja publiczna została zdominowana przez narastający opór obywateli wobec rażącego marnotrawstwa funduszy w samorządach. Sławomir Mentzen wywołał powszechne oburzenie, ujawniając mechanizmy, za pomocą których lokalni działacze powiązani z partią rządzącą masowo tworzą fikcyjne działy, generujące milionowe straty dla budżetu państwa.
Jednym z najbardziej bulwersujących przykładów stały się zarobki prezesa miejskiej spółki wodociągowej w Poznaniu. Według ujawnionych informacji, menedżer ten zarabia ponad milion złotych rocznie za nadzór nad infrastrukturą krytyczną, co wielokrotnie przewyższa oficjalne uposażenie prezydenta miasta, budząc uzasadniony gniew podatników.
Podobne kontrowersje wybuchły w Warszawie, gdzie żona prominentnego polityka Marcina Kierwińskiego otrzymała intratne stanowisko w stołecznej spółce. Jej roczna pensja wynosi trzysta czterdzieści tysięcy złotych, jednak opinia publiczna do dziś nie otrzymała jasnych wyjaśnień, za jakie konkretnie zadania pobiera tak wysokie wynagrodzenie.

Absurdy marketingu i drogie spacery
„Rzeczą, którą należy wprowadzić po to, żeby ograniczyć wydawanie pieniędzy na głupoty, jest pełna jawność, pewna pełna transparentność wydatków naszych publicznych również na poziomie samorządu” – argumentuje lider Konfederacji, wskazując na konieczność głębokiej reformy kontroli obywatelskiej.
Jako klasyczny przykład absurdu Mentzen podaje strukturę organizacyjną wrocławskich wodociągów, które posiadają monopol na dostarczanie wody. Mimo braku jakiejkolwiek konkurencji rynkowej, spółka ta utrzymuje osiemnastoosobowy dział marketingu, którego jedynym zadaniem jest namawianie mieszkańców Wrocławia do picia wody prosto z kranu.
Równie wielkie emocje wzbudziły wydatki Ministerstwa Kultury pod wodzą Bożeny Żelazowskiej i podległych urzędników, w tym rzekome dotacje dla wiceminister Cienkowskiej. Na organizację spacerów dendrologicznych dla uczniów po Warszawie przeznaczono aż milion siedemset tysięcy złotych, co wywołało falę drwin ze strony opozycji parlamentarnej.
Krytycy wskazują, że przeznaczanie tak gigantycznych kwot na edukację leśną polegającą na pokazywaniu dzieciom sosen i dębów jest jaskrawym marnotrawstwem. Stolica boryka się z licznymi problemami infrastrukturalnymi, dlatego warszawiacy woleliby, aby ich ciężko zarobione pieniądze z podatków były wydawane w sposób bardziej odpowiedzialny.
KSeF jako narzędzie kontroli obywatelskiej
Receptą na te patologie ma być wykorzystanie Krajowego Systemu e-Faktur w celu kontrolowania urzędników przez całe społeczeństwo. Skoro państwo posiada pełną wiedzę o każdej wystawionej fakturze prywatnych przedsiębiorców, ta sama technologia powinna zostać udostępniona obywatelom do weryfikacji wydatków publicznych wszystkich urzędów.
Dostęp do systemu KSeF dla wszystkich podmiotów publicznych w Polsce powinien stać się całkowicie legalny i powszechnie dostępny. Poprzez proste i wygodne API, niezależni programiści mogliby stworzyć skrypty automatycznie porównujące, która gmina przepłaca za papier biurowy, krzesła, komputery czy samochody służbowe.
Taka radykalna transparentność pozwoliłaby na natychmiastowe ujawnienie, gdzie zatrudniani są partyjni działacze, którzy traktują spółki miejskie jak finansowe eldorado. Sytuacja w Krakowie oraz innych dużych aglomeracjach pokazuje, że bez społecznego nadzoru dług samorządów będzie rósł w zastraszającym tempie.
Kryzys w relacjach z Kijowem
Oprócz problemów wewnętrznych, temperatura sporu politycznego podniosła się z powodu kontrowersji wokół Orderu Orła Białego dla Wołodymyra Zełenskiego. Mirosław Sroka, prezes Związku Ukraińców w Polsce, zagroził w radiu RMF FM, że jeśli Polacy odbiorą to odznaczenie prezydentowi Ukrainy, ten więcej nie przyjedzie.
Wypowiedź ta spotkała się z furią środowisk narodowych, które odebrały te słowa jako niedopuszczalny szantaż wobec suwerennego państwa. Prawica przypomina, że od początku kampanii wyborczej domagała się odebrania orderów osobom, które swoimi działaniami i wypowiedziami wielokrotnie obrażały dobre imię oraz interesy Polski.
„Uważam, że to są ludzie niegodni posiadania orderów od państwa polskiego. Nie rozumiem, dlaczego nasi politycy powręczali ordery ludziom, którzy nas obrażają, którzy kłamią na nasz temat, którzy czczą zbrodniarzy, którzy masowo mordowali Polaków” – oświadczył Mentzen w emocjonalnym wystąpieniu.
Krytyka dotyczy również tolerowania przez polskie elity kultu Stepana Bandery oraz nadawania ukraińskim jednostkom wojskowym tytułów honorowych powiązanych z UPA. Zdaniem Konfederacji, cała klasa polityczna przez lata popełniała naiwny błąd, wierząc, że bezwarunkowa pomoc i uśmiechy spotkają się z automatyczną wdzięcznością Kijowa.

Asertywność zamiast naiwnej polityki
Prawda o stosunkach międzynarodowych bywa brutalna: im mniej Ukraina będzie potrzebować wsparcia logistycznego i militarnego, tym mocniej będzie atakować Warszawę na arenie międzynarodowej. Polscy liderzy powinni natychmiast porzucić dotychczasową uległość i zacząć zachowywać się w sposób w pełni asertywny, twardo negocjując warunki kooperacji.
Wszelkie ustępstwa lub pomoc materialna powinny być obwarowane natychmiastowymi korzyściami dla Polski, zamiast opierania strategii na mglistych obietnicach przyszłej wdzięczności. Okienko możliwości na wynegocjowanie kluczowych ustępstw historycznych i gospodarczych zamknęło się bezpowrotnie cztery lata temu z winy rządu w Warszawie.
Obecnie jedynym rezultatem ugodowej polityki jest eskalacja żądań i otwarte ignorowanie polskich wrażliwości narodowych przez ukraińską dyplomację. W związku z tym Konfederacja domaga się radykalnego zwrotu: koniec z darmowymi przywilejami, zero naiwnego liczenia na rewanż i pełne upodmiotowienie polskiej racji stanu.
Wyzwania strukturalne młodej partii
Zgromadzeni na wiecu zwolennicy zwracają jednak uwagę na poważny problem strukturalny, z jakim boryka się ugrupowanie Mentzena na prowincji. Mimo znakomitych wyników wyborczych w mniejszych miejscowościach, takich jak Szczucin, gdzie partia zdobyła aż siedemnaście procent głosów, brakuje tam stałych struktur.
Młodzi wyborcy w wieku osiemnastu czy dwudziestu lat ustawiają się w długich kolejkach w wiejskich obwodach, aby oddać głos na liderów Konfederacji. Jednak po zakończeniu kampanii wyborczej kontakt z centralą często się urywa, co uniemożliwia przekucie chwilowego sukcesu w trwały ruch społeczny.
Lokalni działacze porównują tę sytuację do rywalizacji małej, dynamicznej firmy z potężną korporacją, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość. PiS buduje swoje struktury od trzydziestu lat, dzięki czemu posiada setki posłów i radnych regularnie odwiedzających każdy powiat w kraju.
Przyszłość prawicowej opozycji
Wielu zaangażowanych wyborców narzeka na brak bezpośredniego kontaktu z parlamentarzystami, takimi jak Konrad Berkowicz, którzy skupiają swoją aktywność głównie wokół Krakowa. Chętni do pracy w terenie obywatele często nie wiedzą, do kogo się zwrócić, by formalnie zasilić szeregi partii i budować lokalne komitety.

Sławomir Mentzen przyznaje, że partia posiada obecnie zaledwie cztery tysiące członków w całej Polsce, podczas gdy konkurenci dysponują dziesiątkami tysięcy lojalnych działaczy. Cele formacji na najbliższy czas są jednak jasne: stworzenie prężnego oddziału w każdym mieście powiatowym w kraju.
„Partię buduje się przez wiele lat. Robimy co możemy, ale jest nas niewielu i idzie to powoli. Mam nadzieję, że już za parę lat będziemy wyglądali tak, jakby państwo oczekiwali” – podsumował polityk, wzywając sympatyków do osobistego zaangażowania.