Leszek Miller kontra Ursula von der Leyen. Spór o przyszłość Europy, Ukrainę i kierunek Unii Europejskiej

Jeszcze kilka lat temu podobna rozmowa mogłaby zostać uznana za polityczną ciekawostkę. Dziś staje się symbolem znacznie większego konfliktu, który przebiega przez całą Europę.
Były premier Polski Leszek Miller nie ograniczył się do krytyki pojedynczych decyzji Komisji Europejskiej. W swojej obszernej wypowiedzi zakwestionował sam kierunek, w jakim – jego zdaniem – podąża Unia Europejska pod przywództwem Ursuli von der Leyen.
To nie była krytyka techniczna.
To była krytyka fundamentalna.
Miller przedstawił wizję Europy, która odchodzi od swoich pierwotnych założeń i coraz bardziej skupia się na geopolityce, bezpieczeństwie oraz wojnie w Ukrainie.
W centrum jego zarzutów znalazła się przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen.
Były premier przywołał wspomnienie z początków swojej pracy w Parlamencie Europejskim.
Według jego relacji to właśnie niemieccy socjaldemokraci mieli należeć do najostrzejszych krytyków kandydatury von der Leyen.
Miller twierdził, że już wtedy pojawiały się głosy podważające jej kompetencje oraz wskazujące na kontrowersje związane z jej działalnością polityczną.
Ostatecznie jednak zdobyła poparcie większości europejskich ugrupowań i objęła jedno z najważniejszych stanowisk w Unii.
Dziś, po latach sprawowania funkcji, pozostaje jedną z najbardziej wpływowych osób w Europie. (Reuters)
Jednocześnie jest także jedną z najbardziej kontrowersyjnych.
Miller uważa, że Komisja Europejska stopniowo przekształciła się z instytucji skupionej na rozwoju gospodarczym w strukturę koncentrującą się przede wszystkim na bezpieczeństwie i wojnie.
To zarzut, który coraz częściej pojawia się również w różnych środowiskach politycznych Europy. Debata dotycząca rosnącego znaczenia polityki obronnej rzeczywiście stała się jednym z głównych tematów drugiej kadencji von der Leyen. (Reuters)
Dla byłego premiera jest to jednak odejście od pierwotnej idei integracji europejskiej.
Unia Europejska powstała bowiem jako projekt pokojowy.
Jej fundamentem było przekonanie, że współpraca gospodarcza może skuteczniej zapobiegać konfliktom niż tradycyjna polityka siły.
W ocenie Millera ten model został zachwiany.
Nie oznacza to jednak, że były premier występuje przeciwko samej Unii Europejskiej.
Wręcz przeciwnie.
W rozmowie podkreślał, że jego wiara w projekt europejski pozostaje niezachwiana.
Problemem ma być nie sama Unia, lecz jej obecne priorytety.
Jednym z głównych przykładów, na które wskazywał, jest Zielony Ład.
Miller przyznał, że wcześniej wspierał wiele rozwiązań klimatycznych.
Jednocześnie argumentował, że część założeń wymaga dziś korekty.
To stanowisko wpisuje się w szerszą debatę, która toczy się obecnie w wielu krajach członkowskich. Coraz częściej pojawiają się pytania o tempo transformacji energetycznej oraz jej wpływ na konkurencyjność europejskiej gospodarki. (Reuters)

Były premier zwracał uwagę przede wszystkim na rosnący dystans gospodarczy między Europą a Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami.
Według niego właśnie w obszarach technologii, przemysłu i innowacji Europa zaczyna tracić przewagę.
To argument, który pojawia się również w raportach dotyczących konkurencyjności europejskiej gospodarki.
Coraz więcej ekspertów wskazuje, że Unia stoi przed koniecznością znalezienia równowagi między ambitnymi celami klimatycznymi a utrzymaniem pozycji gospodarczej wobec globalnych rywali.
Jeszcze bardziej kontrowersyjne były jednak wypowiedzi dotyczące Ukrainy.
Miller konsekwentnie podkreślał, że Polska powinna kierować się przede wszystkim własnym interesem narodowym.
Nie kwestionował samej pomocy dla Ukrainy.
Domagał się natomiast większej przejrzystości dotyczącej kosztów oraz korzyści płynących z tego wsparcia.
W jego ocenie relacje między Warszawą a Kijowem powinny mieć charakter partnerski.
To stanowisko wywołuje w Polsce silne emocje.
Dla jednych jest wyrazem realizmu politycznego.
Dla innych może oznaczać osłabienie solidarności wobec państwa znajdującego się pod presją rosyjskiej agresji.
Spór ten nie dotyczy wyłącznie Polski.
Podobne pytania pojawiają się także w innych krajach europejskich.
I właśnie dlatego kwestia Ukrainy pozostaje jednym z najbardziej dzielących tematów współczesnej polityki europejskiej.
Miller odniósł się również do roli Stanów Zjednoczonych.
W jego wypowiedziach pojawiła się teza, że Europa zbyt często reaguje na decyzje podejmowane poza własnym kontynentem.
W tym kontekście zaskakująco pozytywnie ocenił wpływ obecnego prezydenta USA, Donald Trump.


Były premier porównał Trumpa do „szczupaka wpuszczonego do zatęchłego stawu”.
Według niego amerykański przywódca wymusza na europejskich elitach większą aktywność oraz konieczność dostosowania się do nowych realiów.
To interesujące stanowisko, szczególnie biorąc pod uwagę polityczne korzenie Millera oraz tradycyjne relacje między europejską lewicą a administracjami republikańskimi.
Nie zabrakło także komentarzy dotyczących Niemiec.
Miller odniósł się do wypowiedzi niemieckiego kanclerza o przywództwie Niemiec w Europie.
Ostrzegał, że tego rodzaju deklaracje mogą budzić historyczne skojarzenia i wywoływać niepokój wśród części europejskich społeczeństw.
Jego zdaniem prawdziwe przywództwo nie wymaga publicznego ogłaszania własnej pozycji.
To również element szerszej dyskusji o roli Berlina w Unii Europejskiej.
Od wielu lat trwa bowiem spór o to, czy Niemcy są jedynie największym państwem członkowskim, czy też faktycznym liderem całego projektu europejskiego.
W dalszej części rozmowy Miller przeszedł do polityki krajowej.
Komentując problemy Polski 2050, wskazywał, że partie budowane wokół jednej osoby często napotykają trudności po osłabieniu pozycji lidera.
Według niego rozpad ugrupowania nie musi jednak automatycznie oznaczać kryzysu dla całej koalicji rządzącej.
Były premier przewidywał raczej stopniowe przemieszczanie się części polityków do innych środowisk politycznych.
To proces znany z historii polskiej polityki.
Wielokrotnie obserwowano sytuacje, w których ugrupowania oparte na silnej osobowości lidera traciły znaczenie po kilku latach funkcjonowania.
Cała rozmowa pokazuje coś więcej niż tylko krytykę konkretnych polityków.
Ujawnia rosnące napięcie między dwiema wizjami Europy.
Pierwsza zakłada silniejsze zaangażowanie Unii w kwestie bezpieczeństwa, wsparcie Ukrainy i rozwój wspólnej polityki obronnej.
Druga koncentruje się na gospodarce, konkurencyjności oraz ograniczeniu ambicji geopolitycznych Brukseli.
Debata ta prawdopodobnie będzie dominować europejską politykę przez kolejne lata.
Niezależnie od tego, czy ktoś zgadza się z Leszkiem Millerem, czy też popiera Ursulę von der Leyen, jedno wydaje się pewne.
Spór o przyszłość Europy dopiero się rozpoczyna.
A odpowiedź na pytanie, czy Unia Europejska powinna być przede wszystkim projektem gospodarczym, czy również geopolitycznym mocarstwem, może zdecydować o kierunku całego kontynentu w nadchodzącej dekadzie.