Analiza bezprecedensowego zaostrzenia walki o fotel prezydencki, roli mediów głównego nurtu w niszczeniu wizerunku Karola Nawrockiego, ostrej reakcji Andrzeja Dudy oraz kontrowersyjnych działań premiera Donalda Tuska.
Finał najważniejszej w historii III Rzeczypospolitej kampanii prezydenckiej przyniósł brutalne zaostrzenie retoryki, przekraczające dotychczasowe granice debaty publicznej. Podczas gdy Donald Tusk otwarcie grzmiał na wiecu Rafała Trzaskowskiego o politycznych gangsterach pragnących utrzymać wpływy, urzędujący prezydent Andrzej Duda postanowił ostro i bezkompromisowo włączyć się w wyborczą rozgrywkę.
Głównym punktem zapalnym stała się zmasowana akcja medialna wymierzona bezpośrednio w obywatelskiego kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość, Karola Nawrockiego. Niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer, za pośrednictwem portalu Onet, opublikował serię niezwykle ciężkich, lecz opartych na anonimowych źródłach oskarżeń dotyczących rzekomego czerpania korzyści z cudzego nierządu.

Prezydent Andrzej Duda w emocjonalnym wywiadzie radiowym nie krył oburzenia, porównując obecną sytuację do brutalnych manipulacji sprzed pięciu lat. Przypomniał głośną okładkę bulwarówki „Fakt”, która na kilka dni przed drugą turą wyborów perfidnie sugerowała jego rzekome powiązania z pedofilią w celu zniszczenia wizerunku głowy państwa.
W opinii odchodzącego prezydenta, dzisiejsze działania sztabu Rafała Trzaskowskiego oraz sprzyjających mu potężnych mediów komercyjnych stanowią powtórzenie tamtych bandyckich, głęboko niemoralnych metod. Duda podkreślił, że celem tych haniebnych potwarzy nie jest merytoryczna dyskusja, lecz bezwzględny mord wizerunkowy na kontrkandydacie tuż przed pójściem obywateli do urn.
W tle bezwzględnej walki politycznej pojawił się również niecodzienny wątek dotyczący testowania najważniejszych osób w państwie na obecność substancji odurzających. Andrzej Duda uznał za całkowicie rozsądny pomysł, aby wszyscy kandydaci ubiegający się o ten najwyższy urząd w państwie przechodzili obowiązkowe, rygorystyczne badania toksykologiczne.
Sam Karol Nawrocki poddał się takiemu badaniu w Rzeszowie po tym, jak podczas debaty telewizyjnej wyciągnął saszetkę z legalną nikotyną. Choć sprzyjające rządowi media natychmiast zaczęły sugerować posiadanie innych substancji, oficjalny wynik testów laboratoryjnych okazał się jednoznaczny i potwierdził pełną czystość kandydata prawicy.
Prawdziwa bomba wizerunkowa wybuchła jednak podczas głośnego wywiadu premiera Donalda Tuska dla stacji Polsat News, prowadzonego przez redaktora Bogdana Rymanowskiego. Szef rządu, usiłując uwiarygodnić medialne rewelacje Onetu, niespodziewanie ujawnił nazwisko kluczowego, rzekomo tajnego informatora, którym okazał się Jacek Murański, postać znana z gal freak-fightowych.
Powołanie się przez urzędującego premiera Rzeczypospolitej Polskiej na postać kojarzoną z najniższym rynsztokiem, wulgaryzmami oraz brutalną przemocą wywołało szok. Komentatorzy polityczni zgodnie uznali ten krok za bezprecedensowy upadek powagi urzędu szefa rządu, który w telewizji posługuje się relacjami celebryty z pogranicza patostrimingu.

Donald Tusk w rozmowie z Rymanowskim zaciekle bronił swojej narracji, twierdząc, że nie nazywa bezpośrednio Karola Nawrockiego przestępcą ani skazanym. Premier zaznaczył jednak z premedytacją, że nie wyobraża sobie polskiego prezydenta jako człowieka będącego „za pan brat” z gangsterami odpowiedzialnymi za ohydny handel kobietami.
W odpowiedzi na zarzuty o stosowanie politycznych trików, Tusk przypomniał gest Nawrockiego z debaty, gdy ten pokazywał wspólne zdjęcie Trzaskowskiego z pedofilem. Szef rządu argumentował, że sprawa kontaktów Nawrockiego z półświatkiem przestępczym jest zbyt poważna, by traktować ją wyłącznie w kategoriach tradycyjnej, przedwyborczej potyczki sztabów.
Niezależni obserwatorzy sceny politycznej zwracają uwagę, że nieostrożna wypowiedź premiera de facto obnażyła rzeczywiste mechanizmy stojące za rzekomo niezależnym śledztwem dziennikarskim Onetu. Ujawienie nazwiska informatora dowodzi, że szef rządu osobiście dysponuje tymi materiałami i najprawdopodobniej bezpośrednio inspiruje oraz koordynuje uderzenie w opozycyjnego kandydata.
Pojawiły się uzasadnione podejrzenia, że to właśnie otoczenie Donalda Tuska celowo podrzuca posłusznym dziennikarzom, takim jak Stankiewicz czy Dziubek, gotowe kompromaty. Ta cyniczna gra, przypominająca najgorsze wzorce wschodnich służb specjalnych, ma na celu wywołanie chaosu informacyjnego i zniechęcenie umiarkowanych wyborców do głosowania na Nawrockiego.
Prezydent Andrzej Duda wyraził głęboką nadzieję, że Karol Nawrocki po zakończeniu kampanii skutecznie pozwie autorów tych ohydnych publikacji przed niezawisły sąd. Zaznaczył jednak, że będzie to proces niezwykle trudny i długotrwały, gdyż potężne siły rządowe będą broniły swoich medialnych sługusów wszelkimi dostępnymi metodami.

Obecna sytuacja w Polsce pokazuje, że walka polityczna weszła w fazę totalną, gdzie zasady etyczne ustąpiły miejsca czystemu, politycznemu makiawelizmowi. Amok nienawiści oraz szaleństwo, jakiemu uległ obóz władzy w ostatnich godzinach kampanii, rzuca ponury cień na stan polskiej demokracji i przyszłość instytucji państwowych.
Ostateczny werdykt w tej sprawie wydadzą jednak sami obywatele przy urnach wyborczych, decydując, czy w polskim życiu publicznym zwycięży uczciwość, czy bezwzględny cynizm. Wynik tych wyborów prezydenckich zdeterminuje kierunek rozwoju ojczyzny na najbliższe lata, decydując o suwerenności państwa oraz wolności każdego z nas.